ewelina zieba sesja slubna warsztaty jasna dolina 26

Stylizowana sesja ślubna - Jasna Dolina

Moje autorskie warsztaty fotografii ślubnej staram się robić w wyjątkowych i magicznych miejscach. W 2019 r. poprzeczkę zawiesiłam naprawdę wysoko, a ponadto stylizowana sesja ślubna, która jest efektem każdej edycji, staje się moim znakiem rozpoznawczym (jedną z nich możecie podziwiać choćby tutaj). Wybór miejsca w 2020 r. był trudny, ostatecznie padło na piękny, vintage dom - Jasna Dolina. Sam opis tego miejsca oraz zdjęcia, które widziałam mnie urzekły. Rezerwując to miejsce oczami wyobraźni widziałam potencjał tego miejsca. Rzeczywistość przerosła moje oczekiwania!

Jasna Dolina - wyjątkowy dom

To niesamowite i pełne magii miejsce. Widać, że osoby, które dbają o ten dom, wkładają masę serca oraz czasu by wyglądało jak wyjęte z XIX wieku. Trzeszcząca pod nogami podłoga. Stare, drewniane ściany. Pięknie zdobione piece kaflowe oraz ozdoby na ścianach. Klimat czuć już po przekroczeniu progu. Uwielbiam takie miejsca i ludzi, którzy je prowadzą.

Wybór miejsca to jedno, ale para, która będzie w tym otoczeniu wyglądała naturalnie to jeszcze większe wyzwanie. Na szczęście już wcześniej wiedziałam z kim tym razem pragnę pracować. Ewelinę i Macieja poznałam już dużo wcześniej, razem zrobiliśmy piękną, eteryczną sesję ślubną. Byłam pewna, że będą idealnie współgrali z tym otoczeniem. Z lekką niepewnością zadzwoniłam do Eweliny - zgodziła się i mieli czas! Wspaniale!

Stylizacja ślubna

Suknia ślubna od niezastąpionej Stachowska Pracownia idealnie pasowała klimatem do scenerii. Moja panna młoda zadbała o makijaż i fryzurę. Kropką nad i był bukiet ślubny oraz kwiaty przygotowane przez Kwiatoczułe. Dziewczyny według mnie plasują się w czołówce polskich pracowni florystycznych.

Wszelkie detale ślubne, które nam towarzyszyły były wyborem Oli z White Limonium Papetery, którą również znacie z naszych poprzednich sesji zdjęciowych.

Ta stylizowana sesja ślubna, którą zorganizowałam na potrzeby warsztatów pozostanie w mojej pamięci na lata i zawsze z przyjemnością będę do niej wracać. Zapraszam Was w magiczne zakamarki Jasnej Doliny.


Rustykalne wesele w Folwarku Ruchenka

Rustykalne wesele w Folwarku Ruchenka

Folwark Ruchenka to wyjątkowe miejsce na ślubnej mapie Polski. Położone wśród pól i łąk w niewielkiej wsi na Mazowszu, swoim klimatem przenosi do innego świata. To miejsce na ślub delikatnie narzuca określony styl przyjęciu weselnemu, bo to drewniana stodoła. Zatem to idealnie miejsce na rustykalne wesele!

Reportaż ślubny

Jak zawsze, na reportaż ślubny przyjechałam nieco wcześniej, by móc się rozejrzeć, porozmawiać z osobami, z którymi będę współpracować w dzień ślubu. Dzięki temu miałam ogromną przyjemność poznać właścicieli Folwarku Ruchenka i kilka innych osób, które dają z siebie dużo, żeby to było wyjątkowe miejsce.

Z Parą Młodą poznałam się już wcześniej na sesji zdjęciowej, więc od razu czuliśmy się swobodnie w swoim towarzystwie, wszystko grało od początku. Przygotowania do ślubu upłynęły wśród śmiechu, żartów oraz dobrego nastroju.

Detale ślubne - zrób to sama!

Ola, która sama na swój ślub przygotowała dodatki i papeterię zadbała o każdy, nawet najmniejszy detal ślubny. Nie zapomnę jej reakcji jak zobaczyła finalny efekt na sali. Wcale się jej nie dziwię!

Ślub i wesele przebiegły bardzo przyjemnie, były wypełnione miłością, czułością bliskością, a także masą dobrego humoru. Widać było, że rodzina i przyjaciele Państwa Młodych są ze sobą bardzo blisko. Wszystko działo się naturalnie, co doskonale widać na zdjęciach.

Bardzo cieszę się, że miałam przyjemność poznać Olę i Sebastiana i być świadkiem momentu zawarcia przez nuch małżeństwa. Już wtedy, robiąc im zdjęcia wiedziałam, że czeka nas jeszcze jedna, wspólna przygoda w pięknym miejscu - w Maroko! Bo bilety kupiliśmy jeszcze przed ich Ślubem! Ale na tym nie koniec! Jak póżniej się okazało, Ola rozwinęła mocno skrzydła tworząc swoją markę White Limonium Papetery i wraz z ich ślubem nasza przygoda dopiero się rozpocząła i trwa do dziś. Ola brała udział w moich autorskich warsztatach fotograficznych, tworząc przepiękną oprawę sesji zdjęciowej oraz bardzo mocno wspierała mnie logistycznej podczas realizacji sesji zdjęciowej na warszawskiej Pradze, którą możecie podziwiać tutaj. Zresztą część nocna na tej sesji to jej pomysł! Tymczasem zapraszam Was do zatopienia się w magiczne progi rustykalnego folwarku oblanego ciepłem sierpniowego słońca.


ewelina zieba sesja narzeczenska ogrod botaniczny 09

Sesja narzeczeńska w Ogrodzie Botanicznym w Warszawie

Lubię ludzi z silnym charakterem, którzy wiedzą czego chcą od życia. Towarzystwo osób pewnych siebie i zdecydowanych wpływa na mnie motywująco i pozwala się rozwijać. Jednak w tym wszystkim dobrze, gdy potrafimy ze sobą rozmawiać o swoich oczekiwaniach. Dzięki temu wiem, czego panna młoda ode mnie oczekuje i co o tym myśli pan młody. Warto o tym rozmawiać otwarcie od samego początku!

Właśnie tak było z Kasią i Michałem. Nasze rozmowy od samego początku były konkretne i jasne. Cieszę się, że miałam przyjemność ich poznać oraz, że ostatecznie stanęli przed moim obiektywem.

Skąd pomysł na sesję narzeczeńską w kwiatach?

O sesji wśród kwitnących kwiatów ze swoim ukochanym Kasia marzyła od zawsze. Rozmawiałyśmy o tym kilka razy i gdy tylko pojawiła się możliwość zrobienia sesji narzeczeńskiej w Ogrodzie Botanicznym w Warszawie to niemal od razu dograłyśmy termin, szczegóły i spotkaliśmy się na miejscu.

Wszystko nam sprzyjało. Pogoda dopisała, bzy i rododendrony pięknie zakwitły, dzięki czemu narzeczeni zostali otuleni kwiatami. To nie jedyna moja sesja wśród kwitnących kwiatów, jednak jak każda - wyjątkowa. Bardzo się cieszę, że sobie zaufaliśmy i poszliśmy za głosem serca Kasi.

Stylizacja

Kasia od razu wiedziała jak chce wyglądać w czasie sesji. Zorganizowała sukienkę, która podkreślała jej urodę oraz była lekka i zwiewna. Kapelusz na głowie dodawał jej szyku. Michał zdecydował się na pól oficjalny strój, który kolorystycznie pasował do sukienki, w którą była ubrana Kasia.

Oboje się zaangażowali w sesję, co od razu było widać na zdjęciach. Współpracowaliśmy ze sobą i słuchaliśmy się nawzajem, dzięki czemu mają piękną pamiątkę.

Efekt tej sesji jest niesamowity. Cieszę się, że w moim albumie mam kolejną, piękną sesję narzeczeńską wśród kwiatów, bo w czasie zimowej pluchy mogę na nie spojrzeć i czekać na zbliżającą się wiosnę, w czasie której one znowu się odrodzą, piękniejsze, większe i dające niezliczone doznania estetyczne!


Intymna sesja zdjeciowa

Intymna sesja zdjęciowa - Warszawa

Bliskość, czułość, dotyk ukochanego... o tym marzy każdy zakochany. Miałam przyjemność fotografować dziesiątki par, między którymi aż iskrzyło od uczuć. To, o co dbam w czasie sesji zdjęciowych to spokój między parą. Bardzo mi zależy by choć przez chwilę znaleźć przestrzeń na te trzy elementy.

Co daje sesja intymna?

Na tak zadane pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Najczęściej w czasie sesji obecne są tylko trzy osoby: fotograf i para. To daje masę przestrzeni, na okazanie czułości i uwiecznienie jej na zdjęciach. W trakcie takich zdjęć skupiam się na tym, co łączy parę, dbam o to, żeby nie było żadnych rozpraszaczy. Dzięki temu na zdjęciach widać prawdziwe emocje jakie towarzyszą każdemu człowiekowi i jego reakcje na bliskość, czułość i dotyk. To piękna pamiątka na lata, do której możemy wracać w każdej chwili.

Jak zorganizować sesję intymną?

To nic trudnego, trzeba znaleźć fotografa, którego styl odpowiada marzeniom. Warto zwrócić uwagę na to czy fotograf już robił takie sesje zdjęciowe. Jeśli tak - będzie służył dobrą radą.

Idealne miejsce na sesję intymną jest wszędzie. Można wynająć kamienicę pod Warszawą jak Magda z Kamilem, można zorganizować sesję zdjęciową u siebie w domu lub skorzystać z oferty np. Airbnb. Ważne, żeby nikt, czyjej obecności nie chcecie, nie przeszkadzał w czasie takiej sesji. To znacznie ułatwia pracę oraz rozbudzenie emocji, które są kluczowe! Czasem lampka ulubionego wina i eklerek również pomagają.

Efekt

Weronika i Piotrek są doskonałym przykładem tego jak może wyglądać sesja intymna. Ja znalazłam miejsce, oni zadbali o atmosferę między sobą. Zrobili wszystko, żeby ten dzień był cały dla nich, by nic i nikt ich nie rozpraszał. We wspaniałych humorach pojawili się na miejscu i praktycznie z marszu zaczęliśmy robić zdjęcia

Już pierwsze zdjęcia w czasie sesji zwiastowały, że tu będzie dziać się magia. Nie przeliczyłam się. Zaufałam im, a oni mi - dzięki temu efekt przerósł oczekiwania zarówno ich jak i moje.

To kolejna sesja intymna jaką miałam przyjemność fotografować, która zostanie w moim sercu na długo. Zapraszam Was do świata pełnego emocji i bliskości.


Elegancka sesja w Marrakeshu

Elegancka sesja ślubna w Marrakech

Pamiętam to jak dziś. Wieczór, chwila niepewności, ekscytacji i wreszcie wszystko było załatwione. Przed ich ślubem rzuciłam Oli pomysł na sesję ślubną w Marrakech. Byliśmy po sesji narzeczeńskiej i to było niesamowite spotkanie. Ola opowiadała mi o swoich planach na przyszłość, o planach na wesele i o tym, co będzie tuż po nim. Czułam, że to ludzie z otwarta głową, otwarci na przygodę i żyjący tu i teraz. Tuż po sesji zaproponowałam Oli sesję w krainie tysiąca i jednej nocy. Wiedziałam, że to będzie magia. Miałam na to cały plan a Ola zaufała mi w pełni. Dość szybko dograłyśmy szczegóły i przeszłyśmy od słów do czynów. Najwięcej trudności sprawiło nam zrobienie rezerwacji na samolot i znalezienie pokoi w riadzie. Rzecz jasna, jak dwie kobiety wezmą się za coś - to idzie! I tak oto zaplanowałyśmy sesję ślubną w Maroko. Coś pięknego, jeszcze zanim się to wydarzyło.

Ich ślub był wyjątkowy i bardzo miło go wspominam. Sesja w Maroko miała być kropką nad i zdecydowanie nią BYŁA!

Wymarzona sesja ślubna

Determinacja Oli i Sebastiana by tam się dostać, by móc zrobić zdjęcia ślubne w tak wyjątkowym otoczeniu, to coś, o czym mogłabym opowiadać godzinami. To Para, która miała świadomość, że zdjęcia to jedyna pamiątka jaka zostanie im po tym niezwykłym czasie. A że trafili na fotografa lubiącego wyzwania to NIC nam nie mogło stanąć w drodze do celu. Nawet bukiet ślubny bez przeszkód dotarł na miejsc (a leciał w bagażu przez ograniczenia w samolocie). W czasie podróży masa śmiechu i dobrej energii. Po wylądowaniu sama radość z tego, że jesteśmy tu razem. Ledwie postawiliśmy stopę na lotnisku, a ja wiedziałam, że to będzie super spędzony czas.

Wyjazdowa sesja ślubna

Bardzo lubię jeździć z moimi parami młodymi w różne miejsca, które stanowią przepiękne tło na ich zdjęciach ślubnych. Czasem to kawałek lasu, pola, jezioro czy trawnik za domem. Następnym razem to Marrakech lub inne, niespotykane miejsce za granicą. Tło jest ważne, ale jak między panną młodą a panem młodym jest coś wyjątkowego, to dopiero wtedy mamy spójny i piękny obraz.

Zdjęcia robiliśmy niemal cały dzień. Wyszła nam piękna i elegancka sesja ślubna. Zupełnym przypadkiem na sukni ślubnej Oli były romby, które tak idealnie pasowały do klimatu Marrakech.

Na zdjęciach oboje wyglądają bardzo elegancko i dostojnie, ale w czasie sesji towarzyszyła nam masa śmiechu i dobrego humoru! Tematy rozmów, które obyliśmy to oddzielna historia, która pozostanie w moim sercu na zawsze!


Klimatyczna sesja w Przyborowo 11

Sesja ślubna w Przyborowo 11 - Poznań

W roku 2019 zorganizowałam dwie edycje autorskich warsztatów fotografii ślubnej. Na obu powstały pięknie zdjęcia. Zdecydowałam się pokazać jedną z sesji, która odbyła się w Przyborowo 11 niedaleko Poznania. To niesamowite miejsce położone w lesie z dala od innych zabudowań, dzięki czemu mamy pewność, że będzie intymnie, kameralnie oraz cicho, a otaczająca nas przyroda - ukoi.

Przyborowo 11 - miejsce jak z baśni

Duszy temu miejscu nadaje Karolina, która jest gospodynią, oferującą swoim gościom masę ciepła, serca i dobrego słowa. Towarzyszą jej dwa psy - blabladory jak mawia mój mąż oraz grupka kociaków. Jeden z kotów przyczynił się do tego, że w naszym domu teraz są dwie puchate kulki, które miauczą i przymilają się.

To miejsce, które oferuje parom młodym niesamowite możliwości by ich ślub lub sesja ślubna były unikalne. Dookoła jest mnóstwo drzew i jak głosi miejscowa legenda - rano pod okna podchodzą sarny i łosie. Na pewno warto rozważyć to miejsce jako swój wybór na ślub.

Stylizowana sesja ślubna w klimacie filmowym

Przed moim obiektywem stanęli Weronika i Piotrek, których znacie z kilku sesji, jakie razem zrobiliśmy. Otoczenie, nastrój oraz emocje między nimi bardzo szybko zbudowały klimat, który przypominał filmowy. Wszystko do siebie pasowało, a oni pięknie wyglądali przed obiektywem.

Światło, piękne kolory późnej jesieni, detale, bukiet ślubny oraz otoczenie sprawiły, że stworzyliśmy piękną sesję ślubną. Bukiet przygotowany przez dziewczyny z Kwiatoczułe idealnie wpasował się w kolory, które były dookoła. Papeteria ślubna, o którą zadbało Decoris wedding podkreślały klimat. Weronika w sukni ślubnej od Emilia Lange - Lace boho dresses wyglądała jak wyjęta z lat dwudziestych XX w. Delikatne gesty i uśmiechy wspaniale budowały nastrój, dzięki czemu otrzymaliśmy niesamowitą sesję ślubną, która stała się jedną z moich ulubionych.

Bardzo cieszę się, że mogłam zorganizować sesję ślubną, której efekty możemy oglądać. Widzę, że to, co robię ma sens, pomaga wielu ludziom, a zdjęcia są piękną pamiątką, która zostaje nam wszystkim na lata.


Sesja zdjeciowa w Rustykalnym klimacie

Rustykalna sesja ślubna w szklarni - Warszawa

Kapelusz, papeteria, suknia ślubna i bukiet to dla mnie obowiązkowe detale każdej stylizowanej sesji ślubnej, którą organizuję. Bardzo cieszę się, że tak wiele utalentowanych osób ufa mi i współpracuje ze mną przy sesjach ślubnych. Najczęściej staram się nadać im styl rustykalny, bo go najbardziej lubię.

Pomysł na niecodzienną sesję ślubną

Pomysł na rustykalną sesję ślubną w szklarni zrodził się w mojej głowie już jakiś czas temu. Jedną taką realizację miałam już za sobą - rustykalna sesja zdjęciowa Kasi i Michała w szklarni wyszła genialnie i cały czas się nią zachwycam. Pragnęłam zrobić coś nieco inaczej i w innym otoczeniu - najlepiej egzotycznym. Wybór padł na Ogród Botaniczny w Warszawie, a przed moim obiektywem kolejny raz zgodzili się stanąć Magda z Kamilem.

Wiedziałam, że mogę im zaufać, a oni zaufają mi. To widać od razu na zdjęciach, gdy między parą a fotografem iskrzy. Sesja ślubna jest przyjemnym spotkaniem znajomych, którego efekt możemy podziwiać latami. Mam wrażenie, że wtedy nam wszystkim sprzyja cały świat, bo pogoda dopisuje, wszystko idzie zgodnie z planem i wszyscy wracają do domu zadowoleni.

Stylizacja na sesję ślubną

Przedstawiłam swoją wizję na sesję ślubną dziewczynom z Kwiatoczułe. Przygotowały piękny bukiet oraz wianek, w który od samego początku planowałam przystroić kapelusz. Powstała piękna, elegancka kompozycja w stylu rustykalnym.

Jedną ze swych sukni ślubnych wypożyczyła mi Anna Sarnowska. Miałam swoją wizję na tę sesję zdjęciową. Gdy zobaczyłam Magdę w sukni, w kapeluszu i z bukietem w rękach - od razu wiedziałam, że to jest dokładnie to, czego chcę. No i buty, które wybrała Magda - w kolorze brązowej skóry. Każdy element jej ubioru podkreślał rustykalny styl tej sesji ślubnej.

Kamil miał na sobie garnitur w bordowym kolorze, który bardzo dobrze uzupełniał ich nietypową stylizację. Kilka zdjęć z dodatkami od Decoris wedding sprawiło, że sesja ślubna była kompletna.

Kolejny raz przekonałam się, że warto podążać za marzeniami, ufać ludziom, z którymi się współpracuje oraz cieszyć się ze spotkania z drugim człowiekiem.


Slub w stylu Alicji w Krainie Czarow

Rustykalne wesele w Zelenýdeň - Słowacja

To był koniec zimy, kiedy dostałam bardzo piękną wiadomość od panny młodej o niecodziennym imieniu - Petrica. Okazało się, że pochodzi ze Słowacji i zakochała się w moich zdjęciach. To była dla mnie ogromna radość i wyróżnienie. Petrica zapytała mnie czy mam wolny termin w maju przyszłego roku i czy nie odwiedziłabym cih w jej rodzinnych stronach. Bardzo się cieszę, że moja praca trafia do ludzi z różnych krajów. Petrica napisała, że ma marzenie o wyjątkowym rustykalnym ślubie w stylu Alicji w krainie czarów! Pokazała mi całą masę inspiracji i powiedziała, że tak to będzie u niej wyglądało. Bardzo mnie to zaintrygowało i byłam ciekawa jak to wyjdzie w rzeczywistości. Oczywiście miałam wolny termin i odliczałam dni do ich Ślubu.

Destination wedding

Zdecydowałam się na wyjazd samochodem, wiedząc, że po drodze czeka nas masa pięknych widoków, bo jedyna droga na Słowację prowadzi przez Tatry, które zajmują szczególne miejsce w moim sercu. Widoki po drodze były oczywiście obłędne, a po przekroczeniu granicy nie przestały zachwycać. Jechaliśmy przez słowackie wsie położone wśród gór. Malownicze pola na zboczach niewysokich pagórków dodatkowo wzmacniały wrażenia, mimo, że właśnie mijała 9 godzina podróży.

Przygotowania ślubne i otoczenie

Po spokojnej nocy w pobliskim hotelu, dość wcześnie pojawiłam się w miejscu, w którym miało odbyć się wesele. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to ilość zieleni. Faktycznie nazwa Zelenýdeň w pełni odzwierciedlała klimat miejsca. Od samego początku widziałam, że moja Panna Młoda faktycznie poszła za głosem serca i zorganizowała wesele w klimacie Alicji z krainy czarów! Cała stodoła, w której miało odbyć się wesele była pełna detali i drobiazgów, które przenosiły nas w świat tej bajki. Ponadto Petrica obiecała, że w okolicy będzie prawdziwy biały królik. Sama nie wierzyłam, że to się dzieje!

Jednak samo miejsce to za mało, najważniejsi są ludzie i emocje, bo bez tego nie będzie pięknej historii. Petrica była bardzo podekscytowana, cieszyła się całą sobą i to było widać gołym okiem. Jej siostra, rodzice byli równie radośni. Robiąc zdjęcia podczas przygotowań buzia sama mi się cieszyła widząc to, co się dzieje dookoła. Również jej narzeczony - Mario, bardzo się cieszył, że stanie się jej mężem. W tym dniu, wśród tych ludzi czułam się jak członek rodziny. BYłam pytana czy czegoś potrzebuję, czy chciałabym się czegoś napić i coś zjeść. To było cudowne uczucie, czuć się właśnie w ten sposób. Jak rodzina, jak gość, wśród ludzi, których widzi się po raz pierwszy w życiu. Czy wspominałam już, że mam szczęście do ludzi? Nie? To teraz to mówię! Mam ogromne szczęście do ludzi!

Luterańska ceremonia ślubna i wesele na Słowacji

Ceremonia odbyła się według obrządku luterańskiego, w dwóch językach i była prowadzona przez pastora - kobietę. To dość częste w przypadku ślubów protestanckich i coraz mniej zaskakujące. Przebieg zaślubin był zbliżony do katolickiego. Bardzo lubię moment ceremonii niezależnie od wyznania czy też klimatu - zawsze widać mnóstwo miłości i uczuć między parą młodą.

Przyjęcie weselne przypominało nieco te, które znamy. Tym bardziej, że kapela mówiła po polsku i mogliśmy się wymienić doświadczeniami i porozmawiać o różnicach w czasie wesela. To, na co zwróciłam szczególną uwagę to bardzo duże przywiązanie do tradycji na Słowacji. Elementy ludowe były obecne w wielu miejscach, ale najbardziej wzruszające były oczepiny. Ten element jest wspólny zarówno dla nas-polaków jak i ludzi zamieszkujących Słowacje, ale niczym nie przypominał znanych nam oczepin. Polegały na tym, że Panna Młoda, ubrana w tradycyjny słowacki strój, w półmroku jest wprowadzana na salę weselą przez inne kobiety. One również noszą tradycyjne słowackie stroje i tańczą ze świecami wokół Panny Młodej. Jeden z gości weselnych pyta Pannę Młodą czy na pewno chce zostać żoną. Za trzecim razem, gdy wypowie, że tak - staje się oficjalnie żoną! Wspaniałe przedstawienie i dodatkowa deklaracja miłości! Do dziś przechodzą mnie ciarki po plecach jak przypominam sobie ten moment. Tym bardziej, że podczas trwania oczepin widziałam na twarzy Panny Młodej ogromne wzruszenie, które udzieliło się zarówno mnie jak i jej najbliższym.

Mini sesja zdjęciowa w dniu ślubu

Oprócz pięknego przyjęcia Petrica pragnęła także sesji ślubnej w czasie wesela. Opowiadała, że kilka tygodni wcześniej, z wielkim plecakiem, cały dzień chodziła po okolicy w poszukiwaniu miejsca z pięknym widokiem, by tam zrobić mini sesję zdjęciową. Znalazła wzgórze, na którym stały ruiny kościoła! Po przejściu przez bramę ogrodzenia poczuliśmy się jak w innym świecie! Nie spodziewałam się takiego klimatu! Zrobiliśmy przepiękne zdjęcia, choć było już późno i dość chłodno (w końcu to teren górzysty). Ruiny, łąki na zboczach wzgórz, a w oddali góry - coś wspaniałego! Bardzo cieszę się, że miałam przyjemność być tego dnia świadkiem wszystkiego, co się dzieje i mogłam to uwiecznić na zdjęciach!

Kochane przyszłe Panny Młode! Pamiętajcie, żeby podążać za marzeniami, szczególnie w kwestii ślubu! Jak widać, można wszystko! Wystarczy znaleźć ludzi z wizją i z otwartą głową, którzy pomogą zrealizować marzenie!


Rustykalne wesele w Folwarku Wasowo

Rustykalne wesele w Folwarku Wąsowo

Uważam, że każdy człowiek, którego poznaję w moim życiu jest wyjątkowy. Zawsze zastanawiam się w jakich okolicznościach możemy spotkać się w przyszłości. Czasem ponowne spotkanie jest przypadkowe, a innym razem mam przyjemność być świadkiem wesela dwójki osób, które poznałam.

Irinę i Andrzeja poznałam w dość nietypowych okolicznościach, bo na weselu moich klientów. Robiłam zdjęcia a oni kręcili film z wesela. Bardzo miło wspominam tę współpracę, dlatego tym bardziej ucieszyłam się, że postanowili mi zaufać i oddać w moje ręce reportaż z ich ślubu.

Folwark Wąsowo

Ten stary folwark został zaadaptowany na hotel, restaurację oraz piękną stodołę, w której może odbyć się rustykalne wesele. Po przekroczeniu bram folwarku czuć klima gospodarstwa sprzed lat, w którym czas jakby się zatrzymał. Pięknie utrzymane tereny zielone, z gustem odrestaurowane budynki i biegające dookoła koty zapewniają niesamowite przeżycia.

Jak zawsze przed rozpoczęciem reportażu ślubnego zajrzałam w każdy zakątek, zamieniłam kilka słów z gospodarzami oraz osobami, które przygotowują wesele. Irina obiecała, że ma wybrany piękny kolor przewodni wesela. Byłam bardzo ciekawa jaki ostatecznie będzie jej wybór. Rzuciłam okiem na kwiaty i dekoracje - od razu wiedziałam, że wszystko będzie bardzo do siebie pasowało!

Ślub w plenerze

Przygotowania do ceremonii ślubnej w plenerze szły pełną parą, a młodzi je obserwowali. Mimo wiszących chmur, wszyscy mieliśmy nadzieję, że deszcz nas oszczędzi. Jednak chmury zdecydowały inaczej. Zaczęło padać na tyle obficie, że para młoda podjęła decyzję, by ceremonia odbyła się wewnątrz stodoły. Widziałam smutek w oczach Iriny i Andrzeja, ale mimo to górę wzięła radość z tego, że tego dnia staną się mężem i żoną!

Irina zdecydowała się na dwukolorową suknię ślubną. Wyglądała w niej niezwykle pięknie i zwiewnie. Andrzej postawił na klasyczny garnitur z muchą. To, co go wyróżniało to lekki odcień błękitu. Wszystkie detale ślubne oraz kwiaty, które Irina z Andrzejem wybrali idealnie ze sobą współgrały.

Licznie przybyli goście weselni zachwycali się otoczeniem oraz wystrojem. Ceremonia odbyła się w dwóch językach - Irina pochodzi z Rumunii. To fantastyczne, że jest taka możliwość, dzięki temu wszyscy rozumieją słowa przysięgi małżeńskiej, która tego dnia jest składana.

Rustykalne wesele

Klimat rustykalnego wesela spójnie tworzyły zabudowania Folwarku Wąsowo i detale wybrane przez parę młodą. Goście weselni siedzieli przy drewnianych ławach, a nad ich głowami wisiały girlandy zielonych roślin. Zabawa trwała w najlepsze i była przeplatana tradycyjnymi polskimi i rumuńskimi elementami.

Państwo młodzi zdecydowali się na dość niecodzienny krok. Zabawę weselną prowadził zespół muzyczny, który zapewniał nie tylko muzykę, ale także oprawę. Momentami czułam się jak na koncercie! Wszyscy świetnie się tego dnia bawili. Na sali było mnóstwo śmiechu i radości. Myślę, że tak właśnie powinno wyglądać dobre wesele w rustykalnym klimacie.

Żałowałam, że opuszczam to miejsce, że zabawa się kończy. Atmosfera była wspaniała i ten dzień na długo pozostanie w moim sercu.


Eteryczna sesja w Palacu w Jablonnej

Eteryczna sesja ślubna w Pałacu w Jabłonnej

Podczas pracy nad obróbką zdjęęć Eweliny i Macieja, nie mogłam przez moim Mężem ukryć mojego zachwytu.

"Ale zrobiłam piękna i eteryczna sesją ślubna! Jeszcze nie miałam okazji zrobić sesji w takim klimacie!" Mąż przyszedł, powiedział, że zdjęcia niesamowite i wtedy zadał jedno pytanie: No dobra, piękna sesja, ale co to znaczy, że jest eteryczna?

Eteryczna sesja ślubna-co ja charakteryzuje?

Nie powiem, zdziwiło mnie to pytanie, ale zaraz mu wyjaśniłam, że to bardzo delikatna, subtelna sesja zdjęciowa, na której panna młoda i pan młody wyglądają jakby byli z innego świata. Mąż powiedział, że tak, faktycznie taki klimat widać na tych zdjęciach i sam by lepiej tego nie opisał. Brawo on, wyrocznia!

Zanim to wszystko się wydarzyło, oczywiście najpierw musiała odbyć się sama sesja ślubna. Dostaję dużo wiadomości od panien młodych, w których opisują swoje marzenia, wizje, oczekiwania i nadzieje związane ze zdjęciami. Wiadomość, którą dostałam od Eweliny wyróżniała się na tle innych. Doskonale wiedziała, czego pragnie, jakich chce kardów i zdjęć oraz jakich okolicznościach powinnyśmy się spotkać. Czułam, że spotkanie będzie niezwykłe.

Miejsce na sesję ślubną

Długo dyskutowałyśmy o miejscu, w którym państwo młodzi będą czuli się najlepiej. Niestety nie wszystkie klimatyczne miejsca były przychylne. Również nie wszystkie spełniały nasze oczekiwania. Całe szczęście Ewelina się nie poddawała w poszukiwaniach, a ja w międzyczasie poleciłam jej Pałac w Jabłonnej, w którym byłam już kilka razy. Nie zrobiłam tego wcześniej ponieważ staram się za każdym razem fotografować w nowym miejscu, ale od ostatniej mojej wizyty w tym miejscu minęło sporo czasu więc stwierdziłam, że będziemy mogły wykonać sesje z nowym podejściem do tej samej przestrzeni. Tak też się stało. Ewelinie bardzo spodobał się ten pałac i to właśnie w nim odbyło się nasze spotkanie.

Na sesję jechałam bardzo podekscytowana, wiedziałam jaką suknię ma Ewelina. Bajeczny tren, złamana biel i odkryte ramiona! Czegoż można chcieć więcej, a do tego wnętrza Pałacu w Jabłonnej!

Sesja ślubna

To, co działo się w czasie sesji było piękne. Uczucia między panną młodą a panem młodym - naturalne i szczere. Każdy kadr wychodził niesamowity i eteryczny! Już w czasie sesji zdjęciowej wiedziałam, że to będzie perełka. Bardzo się cieszę, że wszystko tak pięknie zagrało i mogliśmy odbyć tę podróż do baśniowego świata razem. Wspaniałe jest to, że determinacja panny młodej, wsparcie pana młodego, odrobina szczęścia mogą pomóc stworzyć coś tak pięknego.