Elegancka sesja w Marrakeshu

Pamiętam to jak dziś. Wieczór, chwila niepewności, ekscytacji i wreszcie wszystko było załatwione. Przed ich ślubem rzuciłam Oli pomysł na sesję ślubną w Marrakech. Byliśmy po sesji narzeczeńskiej i to było niesamowite spotkanie. Ola opowiadała mi o swoich planach na przyszłość, o planach na wesele i o tym, co będzie tuż po nim. Czułam, że to ludzie z otwarta głową, otwarci na przygodę i żyjący tu i teraz. Tuż po sesji zaproponowałam Oli sesję w krainie tysiąca i jednej nocy. Wiedziałam, że to będzie magia. Miałam na to cały plan a Ola zaufała mi w pełni. Dość szybko dograłyśmy szczegóły i przeszłyśmy od słów do czynów. Najwięcej trudności sprawiło nam zrobienie rezerwacji na samolot i znalezienie pokoi w riadzie. Rzecz jasna, jak dwie kobiety wezmą się za coś – to idzie! I tak oto zaplanowałyśmy sesję ślubną w Maroko. Coś pięknego, jeszcze zanim się to wydarzyło.

Ich ślub był wyjątkowy i bardzo miło go wspominam. Sesja w Maroko miała być kropką nad i zdecydowanie nią BYŁA!

Wymarzona sesja ślubna

Determinacja Oli i Sebastiana by tam się dostać, by móc zrobić zdjęcia ślubne w tak wyjątkowym otoczeniu, to coś, o czym mogłabym opowiadać godzinami. To Para, która miała świadomość, że zdjęcia to jedyna pamiątka jaka zostanie im po tym niezwykłym czasie. A że trafili na fotografa lubiącego wyzwania to NIC nam nie mogło stanąć w drodze do celu. Nawet bukiet ślubny bez przeszkód dotarł na miejsc (a leciał w bagażu przez ograniczenia w samolocie). W czasie podróży masa śmiechu i dobrej energii. Po wylądowaniu sama radość z tego, że jesteśmy tu razem. Ledwie postawiliśmy stopę na lotnisku, a ja wiedziałam, że to będzie super spędzony czas.

Wyjazdowa sesja ślubna

Bardzo lubię jeździć z moimi parami młodymi w różne miejsca, które stanowią przepiękne tło na ich zdjęciach ślubnych. Czasem to kawałek lasu, pola, jezioro czy trawnik za domem. Następnym razem to Marrakech lub inne, niespotykane miejsce za granicą. Tło jest ważne, ale jak między panną młodą a panem młodym jest coś wyjątkowego, to dopiero wtedy mamy spójny i piękny obraz.

Zdjęcia robiliśmy niemal cały dzień. Wyszła nam piękna i elegancka sesja ślubna. Zupełnym przypadkiem na sukni ślubnej Oli były romby, które tak idealnie pasowały do klimatu Marrakech.

Na zdjęciach oboje wyglądają bardzo elegancko i dostojnie, ale w czasie sesji towarzyszyła nam masa śmiechu i dobrego humoru! Tematy rozmów, które obyliśmy to oddzielna historia, która pozostanie w moim sercu na zawsze!