Rustykalne wesele w Starej Oranzerii w Mrokowie

Stara Oranżeria – słyszałam o tym miejscu od dawna. Kilka osób mi o niej opowiadało, widziałam zdjęcia stamtąd i wiedziałam, że to miejsce jest wyjątkowe. Nie ukrywam, że byłam ciekawa jakie zrobiłabym tam zdjęcia, gdybym tylko miała okazje. Jednak miejsce, w którym odbywa się ślub nie jest dla mnie najważniejsze. Liczą się przede wszystkim ludzie.

Na spotkanie z Kasią i Michałem jechałam w mroźny wieczór. Umówiliśmy się w jednym z lokali w Warszawie. Już od pierwszych minut poczułam od nich niezwykle pozytywną energię. Czas mijał nam na przyjemnej rozmowie, która nie dotyczyła jedynie ich ślubu, ale także podróży, które oboje kochają, jedzenia i życiowych pasji. Bardzo szybko złapaliśmy wspólny język. Jak dla mnie to spotkanie mogłoby trwać i całą noc. Mieli przepiękny plan na swoje rustykalne wesele, łączyło nas wiele tematów podróżniczych a ich opowieści słuchałam z zapartym tchem!

Okazało się, że byli w Maroko, które wówczas było dla mnie zagadką, ale już wtedy wiedziałam, że tam pojadę, bo miałam kupione bilety i marokańskim opowieściom przez to nie było końca! Tak naprawdę Kasia i Michał utwierdzili mnie w przekonaniu, że chcę tam pojechać! Dzięki!

Stara Oranżeria

Byłam bardzo ciekawa tego miejsca. Zanim zaczęłam reportaż ślubny obeszłam cały ogród. Zamieniłam kilka słów z właścicielami. Zadbali o każdy, nawet najdrobniejszy detal. Pamiętając wizję panny młodej na swój ślub – wiedziałam, że to będzie coś pięknego. Bardzo chciałam stworzyć na tym Ślubie kadry, których nikt inny nie zrobił. Chciałam sfotografować to miejsce w absolutnie nowy sposób.

Stara Oranżeria to idealne miejsce na rustykalny ślub. Wszystko dookoła buduje piękny klimat. Jest spójne, a dodatki, o które zadbała Kasia idealnie pasowały do klimatu tego miejsca. To pokazuje z jak świadomymi Parami Młodymi mam przyjemność pracować. Dla mnie to coś niezwykłego.

Reportaż ślubny

Od pierwszych chwil wszystko działo się w spokojnym tempie. Przygotowania państwa młodych były pełne spokoju oraz radosnego wyczekiwania. Świadkowie, którzy od lat przyjaźnią się z parom młodą, wspierali ich na każdym kroku i bardzo angażowali się we wszystko.

Ślub cywilny odbył się w plenerze, w altance przy oranżerii. Pomimo swej zmienności tego dnia, na Ceremonii towarzyszyła nam piękna pogoda a wraz nią w pakiecie masa czułości, radości i łez szczęścia.

Rustykalne wesele

Zabudowania, ozdoby, detale ślubne i kwiaty. To wszystko złożyło się na całość wesela w stylu rustykalnym. Cały czas jestem oczarowana okolicznościami w jakich Kasia i Michał mogli bawić się w czasie swojego wesela. A zabawa była przednia. Parkiet płonął, zewsząd dochodziły gromkie śmiechy i głośne toasty za zdrowie pary młodej!

Wszelkie oznaki nowoczesności były sprytnie ukryte przed naszymi oczami, więc mieliśmy wrażenie, że wesele odbywa się u w starej oranżerii, którą ktoś opuścił lata temu i oddał we władanie naturze! Mimo, że wszystko było przeszklone to baldachimy chroniły gości weselnych przed słońcem i w ogóle nie czuliśmy się jak w szklarni.

Mini sesja zdjęciowa w dniu ślubu

To dla mnie bardzo ważny element. Zawsze zachęcam moje pary młode by zrobić kilka zdjęć na pamiątkę z dnia ślubu. Tych emocji nie da się powtórzyć, dlatego wiem, że to takie ważne.

Kasia z Michałem byli tego samego zdania. Zrobiliśmy kilka ujęć tego dnia w różnych odstępach czasu. Bardzo się ucieszyłam, gdy bez wahania zgodzili się na krótką sesję w nocy. I to właśnie wtedy wykonałam zdjęcia, których nikt wcześniej tutaj nie wykonał. Zdjęcia możesz podziwiać w galerii, która zaprezentowałam poniżej. Jestem z nich niezwykle zadowolona, tym bardziej, że otrzymywały liczne wyróżnienia między innymi na portalu LOOKSLIKEFILM. Stara Oranżeria daje wspaniałe możliwości by robić zdjęcia nocą. Oświetlenie i ozdoby stanowią wspaniałe tło dla pary młodej.

Wracałam do domu pełna radości, że mogłam być gościem na tym weselu. Kasia i Michał stworzyli atmosferę, dzięki nim nie czułam, że byłam w pracy. Wprost nie mogłam się doczekać by zgrać zdjęcia i móc je obejrzeć. Wiedziałam, że będą to perełki!

Byłam przeszczęśliwa, wiedziałam, że to jeszcze nie koniec naszej przygody. Przed nami była jeszcze rustykalna sesja zdjęciowa!