Basniowa sesja w Marrakeshu

Marrakech to już niemal mój drugi dom. Kocham to miasto, jego klimat, otoczenie oraz ludzi, których tam spotykam. Pamiętam ekscytację, która mi towarzyszyła podczas mojej pierwszej sesji zdjęciowej w Marrakech. Kolejny wyjazd do Maroko, by robić zdjęcia? Wchodzę w to na maksa!

Kolejny raz przed moim obiektywem

Ola i Adrian to para, której miałam przyjemność robić zdjęcia w 2017 r. Już wtedy wiedziałam, że to wyjątkowi ludzie. Nie dziwię się, że pomysł na baśniową sesję ślubną w Maroko przypadł im do gustu. Od rozmowy do kupna biletu i rezerwacji pokoi w riadzie minęło zaledwie kilka dni!

Sesja zdjęciowa w Marrakech

Wylądowaliśmy w Marrakech i od razu wiedziałam, że obojgu to miejsce przypadło do gustu. Już następnego dnia zabraliśmy się do pracy – oni pozowali a ja fotografowałam. Wzbudzaliśmy na ulicach niemałe zainteresowanie. Ona – blondynka w sukni ślubnej, on elegancki pan młody. Nie mogło być lepiej! Kwiaty, które wzięliśmy ze sobą idealnie pasowały do stylizacji. A oni, najważniejsi, zakochani, jakbym widziała ich w 2017 r., tuż po ślubie.

Wzrok pełen pasji, oddania sobie i skupienia tylko na tym, co się dzieje tu i teraz. Wyszły nam wspaniałe zdjęcia oraz jeszcze coś, co wykonałam po raz pierwszy, ale o tym może innym razem…

Bardzo żałuję, że rok 2020 nie był łaskawy i nie pozwolił mi na kolejną wizytę w tym kraju, ale wiem, że zrobię w Maroko jeszcze nie jedną sesję ślubną. Bo wszystko zaczyna się od marzeń! Tymczasem zapraszam do miasta wypełnionego ludźmi, zapachem przypraw, kotami i gwarem. A w tym wszystkim oni. Lepiej nam to wyjść nie mogło.